Zupa na kolację – dlaczego nie?

Odwiedziłyśmy dziś ogródek babuni. Babcia ma tam same pyszności: koperek, pietruszkę, marchew, groszek, buraczki, seler,sałatę itd. Nie ma chyba tylko ziemniaków.. Wszystko własne, ekologiczne i zdrowe :)

Oto nasze łupy :)

 

Postanowiłyśmy zrobić zupę. Do garnka wrzuciłam wieprzowinę (przeznaczoną na kotlety…), ziele angielskie i liść laurowy. Zagotowałam.

Potem Łucja połamała wszystkie warzywa, obrała groszek (mój skryty groszkożerca :)) i wrzuciła do garnka. Ja pocięłam trochę kalarepę, bo ciężko było ją połamać :P

Warzywa wrzuciłyśmy do gotującego się mięska. Szczypta soli do smaku i 15 minut gotowania na małym ogniu. PYCHA!!! Zupa była aż słodka, a mięsko przepyszne..

Łucja do tej pory nie przepadała za kalafiorem i kalarepą. Kręciła również nosem na pietruszkę.. Jak zachęcić dziecko do jedzenia warzyw? Ugotować coś z nim!! Niech pomaga, a nie będzie się mogło doczekać, aż spróbuje swojego dania :)

Łucja wciągnęła na kolację 2 miseczki pełne mięsa i warzyw i padła wyczerpana :)